O nowym i poprzednim zdobywcy Meisterschale.
Bayern Monachium.
Niewiarygodne. Fantastyczne.
Czy ktokolwiek, patrząc na końcówkę finału Ligi Mistrzów z 2012, pomyślał, że właśnie tak będą wyglądać kolejne dwa sezony w wykonaniu Bayernu?
Rekord za rekordem, trofeum za trofeum...
A my, kibice, możemy się czuć uprzywilejowani. Bo ta drużyna przeszła do historii i my, za paręnaście czy parędziesiąt lat będziemy mogli powiedzieć, że byliśmy świadkami najlepszej ery w historii tego klubu.
Ja będę mogła powiedzieć, że kibicowałam im jeszcze przed tymi sukcesami i że po całkowicie przegranym sezonie jedynym, co mogłam oglądać, były zwycięstwa.
Ciarki człowieka przechodzą, jak pomyśli się, jak historyczny jest ten Bayern.
I że akurat to pokolenie piłkarzy przejdzie do historii. Tych twoich praktycznie pierwszych ulubionych, jak Lahm czy Schweinsteiger.
Może jestem trochę za bardzo wzruszona, ale naprawdę. Bayern jest pierwszym klubem, któremu kibicowałam. (Mimo, że przez tyle lat stawiam Real Madryt na najwyższym miejscu w sensie ważności.) I naprawdę kocham niemiecki futbol, nie wspominając już o niemieckich piłkarzach.
A tu taki Bastian zostaje jedynym piłkarzem w historii Bundesligi, który wygrał 7 tytułów mistrzowskich jeszcze przed trzydziestką.
A Mario Götze ma trzy tytuły mistrzowskie w wieku lat 21.
Jeszcze raz powtarzam, niewiarygodne.
Kiedy w tamtym roku wygrywaliśmy tytuł sześć kolejek przed końcem, wydawało się, że będzie to rekord, który przez długi czas pozostanie nienaruszony. A tu, niecały rok później, tytuł przyszedł jeszcze wcześniej.
A przyszedł w równo 10 miesięcy po finale Ligi Mistrzów.
Nie mogło być lepiej. (
Szczerze mówiąc, przed meczem z Herthą byłam spokojna.
Wygraliśmy 3:1 i najważniejszą informacją jest to, że Philipp Lahm podawał piłkę 133 razy i zrobił to ze 100% skutecznością.
Ja już do niego nie mam słów, naprawdę. Po prostu wręczmy mu tę Złotą Piłkę, co tam Messi, co Ronaldo, skoro jest Philipp Lahm.
No ale, ale, wygraliśmy ligę i ja po to tu jestem - CELEBRACJE.
Nie było jeszcze piwa, ale z pewnością się go kiedyś doczekamy.
Od czego tu zacząć, od czego tu zacząć!
Ok, wiem, że się nikt nie spodziewał, że zacznę od Lahma haha.
To drugie zdjęcie jest naprawdę piękne, Bastian *.*
Oh, a teraz przejdźmy do naszego Mario. Wiem, moja dzika satysfakcja z tego, jak dobrze wpasował się w zespół i jak bardzo jest w Bayernie szczęśliwy jest trochę nie w porządku, ale cieszę się, że po kuble wylanych na jego głowę pomyj chłopak mimo wszystko zdołał wszystkim udowodnić, że wiedział, co robi, i że jest w stanie wygrać rywalizację w Bayernie.
To jest jego reakcja na pytanie Thomasa" "Mario, co powiesz o swoim pierwszym wygranym mistrzostwie w odpowiedniej koszulce?"
A oto i odpowiedź:
Boże, co za bezcenny dzieciak. Serio.
Była też Lahmdiola:
I w ogóle dwa miliony różnych, wspaniałych momentów.
No i oczywiście zdjęcia z szatni, czy wszyscy są gotowi na obojczyki Philippa Lahma, bo ja nie?
Mówię wam, jak Bayern będzie wygrywał wszystko z taką częstotliwością, to ja tego emocjonalnie nie wytrzymam.
Nie żebym marudziła czy coś :)
Aaaaa, nadal tak się cieszę!
MIA SAN MIA ludzie




