piątek, 28 czerwca 2013

Przegląd wiadomości: FC Bayern

Sezon się skończył i zapomniałam o blogu ;) Ale w ostatnim czasie niewiele się dzieje w świecie piłki klubowej (a reprezentacyjny Puchar Konfederacji trochę bojkotuję), mamy sezon ogórkowy i jedynymi informacjami są te o transferach.
Jednak oczywiście Bayern wyłamuje się z tej formuły i wręcz tętni w nim życiem.

Zaczniemy od wiadomości już przestarzałej, ale dającej punkt odniesienia:
 Pep Guardiola szczęśliwie wylądował w Monachium i przejął funkcję trenera.

A ja, mimo że szykowałam się do zobaczenia tych obrazków od pół roku, i mimo mojego szczerego postanowienia, że polubię Pepa Guardiolę, nie byłam zbyt szczęśliwa widząc je.
Cholera, no nie lubię go i koniec. - pomyślałam.
Ale mimo to, postanowiłam dać panu Guardioli jeszcze trochę czasu na przypodobanie mi się, no i muszę stwierdzić, że facet skwapliwie ten czas wykorzystuje.
Najpierw na konferencji prasowej powiedział, że nie zamierza zmieniać stylu gry Bayernu, a jedynie samemu się do niego dopasować. Na te słowa chciałoby się wykrzyknąć "Amen!" i przyznaję, że słysząc je odetchnęłam z ulgą.
Ale od konferencji prasowej już trochę czasu minęło i zdążyły się odbyć pierwsze
Treningi. Co prawda widząc Guardiolę pierwszy raz w dresie Bayenu, miałam minę jak pan Ribery tutaj:


 Ale potem było już lepiej. Nadal nie jestem w stanie stwierdzić, że jestem przekonana do nowego trenera, ale Philipp Lahm to raczej nie podziela moich problemów.
Co ja mówię nie podziela..on jest wręcz w Pepie zakochany. I oto tutaj są dowody:

Oprócz tego pan Lahm zdążył już nas poinformować, że jego skromnym zdaniem niemiecki Pepa jest imponujący. Ekhem.
Cóż, oprócz zakochanych oczu Philippa Pep miał już do czynienia z gadatliwością Thomasa Müllera..


..i trzeba przyznać, że bardzo dobrze sobie z nią poradził. No i może trochę uroczo.

Tutaj parę ujęć z pierwszego treningu...

Nie mam pojęcia, jak nazywa się ta metoda treningowa, ale mi się kojarzy z Tofikiem by Ani Mru Mru.


Ach, a tutaj mamy Manuela Neuera i jego kształty.



Za to w trakcie drugiego treningu przestało być już tak przyjemnie, bo odbyły się testy na wytrzymałość, została obliczona maksymalna wydolność serca u każdego z piłkarzy itd. A żeby to wszystko móc zbadać, zaaplikowano drużynie 45 minutowy program biegania, z powolnym zwiększaniem intensywności. Do przeprowadzania badań zaangażował się Monachijski Uniwersytet Techniczny.


 45 minut biegania bez piłki. Brzmi jak koszmar, tym bardziej dla Lahma, który nie cierpi biegać. Bywa, Philipp.



Odchodząc od treningów. W muzeum Bayernu została odsłonięta najnowsza część wystawy - tak, ta z trypletem. A mówiąc '' została odsłonięta" mam na myśli "Philipp Lahm w niezbyt powalającej urodą koszuli ją odsłonił."

 Tak, to jest garnitur Juppa Heynckesa. Tak, trochę creepy. Tak, nawet sam garnitur jest wyższy od Lahma.

A oprócz Pepa Guardioli na pierwszy plan w Bayernie wysunął się Franck Ribéry, po części za sprawą tego pierwszego pana.
Chodzi plotka, że Guardiola zapytał Francka, czy ten mógłby grać jako typowa dziesiątka, a nie na skrzydle. Moim zdaniem mogłoby to ciekawie wyglądać - cóż, zobaczymy, czy do tego dojdzie.
Ponadto Ribéry podpisał nowy kontrakt, do 2017 i powiedział, że w Bayernie czuje się jak w domu. *fanfary, radość, strugi niemieckiego piwa*


 Monachijczycy sprawili sobie nowy autobus.


Jak wiemy, do tej pory jeździli czarnym. Fajniejszym. Ładniejszym. Nie można było dopisać na tamtym tego "Der Triple- Sieger Unterwegs" i zostawić wszystkiego jak było?
Ok, ale nie jest źle, nie ma się co czepiać..w końcu to tylko autobus. :D

Mario Götze otrzymał numer 19.

A jego koszulka kosztuje jedyne 94 euro. Ekhem..

Poza tym stało się to:



 Czy tylko mi Javi Martinez nijak nie pasuje do tego filmiku?
I te głosy są jakoś dziko podłożone..i w ogóle cały ten filmik..eeee..



I tym dziwnym akcentem kończy się dzisiejszy przegląd bayernowych wiadomości.
Ja powracam do prób polubienia Pepa Guardioli - i wykazuję progres, bo już nie powiem, że pałam do niego antypatią.
Wszystkich innych nie zajętych tymże problemem z nowym trenerem, odsyłam do popatrzenia poraz drugi na zakochaną minę Lahma kiedy w pobliżu jest Guardiola. Ja nadal kręcę głową z niedowierzaniem.

piątek, 14 czerwca 2013

Feliz Aniversário, Rui!

14 czerwca 1975 roku był bardzo szczęśliwym dniem dla José Mourinho, chociaż wtedy, w wieku lat 12, prawdopodobnie nie zdawał sobie z tego sprawy.
Ale to właśnie wtedy na świat przyszedł pan Rui Faria, nazywany obecnie alter ego Mourinho, a przez tego ostatniego uważany za najlepszego portugalskiego trenera (dowód tu).
Cóż, jak na razie nie możemy sprawdzić prawdziwości słów Mou, ale wiemy, że pan Faria jest jednym z najlepszych fitness coachów na świecie ( i chciałabym napisać, że jednym z najbardziej rozpoznawalnych, ale po trzech latach mylenia go przez wszystkich z Karanką się nie ośmielę) i połówką jednej z najpiękniejszych przyjaźni (i współpracy) jakie świat widział.
W każdym razie, jak łatwo wyliczyć, Rui kończy dzisiaj 38 lat i mam nadzieję, że dostanie duży tort, buziaka od brzydkiej żony i jakiś ładny prezent od Mou.

A ja w ten piękny dzień postanowiłam zająć się przejrzeniem wszystkich zdjęć i gifów tego pięknego pana, które posiadam na moim twardym dysku (a jako, że Rui zajmuje folder razem z Mou i tych zdjęć mam 1 158, trochę mi to zajęło) i podzieleniem się tymi najlepszymi. Będzie ich 30.
Czas na docenienie naszego solenizanta!


1,2. Rui i konferencja prasowa, co się zdarza, ale rzadko, i zawsze jest pięknie.

  

3. Zdegustowany Rui.

 
4. Zbulwersowany (i wyglądający na wstawionego) Rui.


5,6. Tu jest po prostu piękny.

7. Święta, święta.

 8. Faranka + najlepsze, co Real Madryt wymyślił, tj. team w szarych sweterkach. Wnoszę petycję o przywrócenie ich do użytku.


9, 10, 11. Z Mou posiadającym minę wartą sfotografowania.


12, 13, 14 - po wygranych w CL z Porto i Interem, z Mou.


15. W rytmie "My hips don't lie".


16, 17. Say cheese!
 

18. Po wygranej z Realem, z Mou.


19.  Poza z dziubkiem do zdjęcia grupowego.


20, 21. Różne sposoby celebracji.


22, 23. Czyli połączenie słów uroczy, czapka i Inter. 


24. Kocham ten gif.


25.  Jak dziś pamiętam, że żaliłam się koleżance, iż prędzej doczekam się pana Farii ubranego w hijab niż bez koszulki, a dwa dni potem zdarzyło się to:


26, 27, 28, 29, 30.  Czy ktoś powiedział José Mourinho?

  
:')
Tak więc -  Feliz Aniversário, Rui, i żyj nam w pięknie sto lat!

czwartek, 6 czerwca 2013

Ciao Capitano!

Wczoraj odbył się cudowny mecz, chociaż organizowany ze smutnej okazji - a mianowicie mecz pożegnalny Michaela Ballacka. Może i faktycznie trochę po czasie, w końcu przejście na emeryturę ogłosił na jesieni 2012 roku, ale to prawdopodobnie był jedyny termin odpowiadający wszystkim.

Mecz miał bardzo ciekawą formułę. Zostały uformowane dwie drużyny, "Michael Ballack & przyjaciele" przeciwko "Reszcie świata". Jednak na całym boisku był tylko jeden kapitan - oczywiście, Micha - który w dodatku jedną połowę rozegrał w barwach jednej, a drugą w kolorach drugiej drużyny.
Oczywiście, byłam podekscytowana samą wizją tego meczu - gwiazdy piłki nożnej, niektóre już na emeryturze, parę innych osób, m.in. Michael Schumacher.
Zaczęło się od tego, że wszystkie gwiazdy stały w tunelu i po kolei wychodziły na boisko. Jakie było moje szczęście, kiedy zobaczyłam, że Philipp Lahm jest w drużynie prowadzonej przez Mourinho..Michael Ballack spełnia moje marzenia. :D


Ale to nie był mój jedyny powód do zachwytu, bo w tunelu znalazły się jeszcze takie ikony jak Didier Drogba, Andriy Shevchenko, Miroslav Klose..czy taki Michael Essien, Ricardo Carvalho, Per Mertesacker, Roman Weidenfeller albo André Schürrle (o którym jeszcze wspomnę).
Jak już wszystkich zaprezentowano, nadszedł czas na grupowe zdjęcie:


Cudo. Swoją drogą, mam nowy OTP i nazywa się Droglahm. No patrzcie na te piękne twarze *.*
Jeszcze pamiętam z meczu, jak Didier podawał (niezbyt dobrze) do Lahma,a ten próbował strzelić gola główką...przysięgam, jeżeli istnieje jakaś zasada pt. "nie śmiej się ze swojego ulubionego piłkarza" to ją bardzo mocno naruszyłam, myślałam, że umrę ze śmiechu z tej jego próby... Lahmy <3

Co do samego meczu, był naprawdę bardzo dobry. Było widać, że to towarzyski, ale tempo było dość szybkie, nie brakowało sytuacji i przysięgam, że Real Madryt parę razy zagrał gorzej w tym sezonie w meczach o punkty.
Byłam też pod wrażeniem formy Schumachera, jak na 44 latka który nie był profesjonalnym piłkarzem trzymał się bardzo dobrze! Ponadto, zapadło mi w pamięć jego jedne, przepiękne (nie przesadzam!) podanie. Brawa za występ się należą :)
Ale, zapominam o głównej postaci w tym meczu. Więc - pan Ballack zaliczył całkiem ładnego hattricka (chociaż ja gola meczu przyznałabym bez dwóch zdań drugiemu trafieniu Didiera Drogby) i przy okazji rozwiał plotki krążące w niemieckiej prasie od 2010 roku.


A mówiło się, że od czasu Mundialu panowie za sobą niezbyt przepadają.. Była ta afera z przekazaniem opaski kapitańskiej Lahmowi kiedy Ballack złapał kontuzję,doszukiwano się nawet spisku Philippa i Jogiego..Ale nie wracajmy do tego, jak widać nie ma tu żadnej antypatii, zresztą gdyby była to Lahm prawdopodobnie w ogóle nie zostałby na mecz zaproszony.


W każdym razie, mecz skończył się wynikiem 4:3 dla reszty świata. Oto i gole:

A teraz, powracając do tematu André Schürrle. Więc, po wczorajszym meczu ośmielę się stwierdzić, że jego transfer do Chelsea jest pewny.
Powodów, aby tak sądzić, mam parę, ale zacznijmy od tego pięknego zdjęcia:


Prawdopodobnie po tylu latach życia ze sobą i z miłością do Mou powinnam się spodziewać, że na zdjęcie uroczego 50 letniego faceta moja reakcja może wyglądać tak: "A puci puci puci, Mou", ale nadal zadziwia mnie moja skrajna infantylność i głupota  moja osoba.
Przechodząc do wspomnianych wyżej powodów.

Pierwszy jest taki, że kiedy dziennikarz w przerwie meczu spytał się Mou, czy zakupi Andre, ten odpowiedział "Zobaczymy". Co równie dobrze można uznać za tak.

Drugi przedstawia się tak: Andre, zapytany, czy rozmawiał z Mourinho (w którego drużynie grał) odpowiedział: "Oczywiście, że tak. W końcu jest moim trenerem". A kończąc tę kwestię, uśmiechnął się uroczo od ucha do ucha i całkowicie roztopił moje serce.

Trzeci dowód można zobaczyć, a jest to bardzo niebieskie zdjęcie.

Mi dowodów wystarczy i już czekam na pana Schürrle wysiadającego z samolotu na Heathrow, jadącego na Stamford Bridge i ubierającego niebieską koszulkę.

Uh, chyba skupiłam się nie na tym co trzeba, w końcu Ballack zakończył karierę!
Łez i wzruszeń nie zabrakło, ale jedno dziecko Michaela cały czas odtrącało ojcowskie czułości, no i Micha starał się nie płakać, więc zabrakło trochę patosu. :D
Tutaj mamy "lap of honour" pana Ballacka:


I jeszcze parę zdjęć z meczu:


I tylko żałuję, że mnie tam nie było, w końcu do Berlina mam bliżej niż do jakiegokolwiek dużego polskiego miasta, a bilety przecież nie kosztowały fortunę. Głupia ja, jak zwykle! Przegapić coś tak wspaniałego, dawno nie ubawiłam się tak dobrze oglądając mecz.

PS. Mój ostatni brak notek, zwłaszcza tej o przejściu Mou do Chelsea, jest absolutnie niczym nieusprawiedliwiony. Jestem sobą zawiedziona.