Jednak oczywiście Bayern wyłamuje się z tej formuły i wręcz tętni w nim życiem.
Zaczniemy od wiadomości już przestarzałej, ale dającej punkt odniesienia:
Pep Guardiola szczęśliwie wylądował w Monachium i przejął funkcję trenera.
A ja, mimo że szykowałam się do zobaczenia tych obrazków od pół roku, i mimo mojego szczerego postanowienia, że polubię Pepa Guardiolę, nie byłam zbyt szczęśliwa widząc je.
Cholera, no nie lubię go i koniec. - pomyślałam.
Ale mimo to, postanowiłam dać panu Guardioli jeszcze trochę czasu na przypodobanie mi się, no i muszę stwierdzić, że facet skwapliwie ten czas wykorzystuje.
Najpierw na konferencji prasowej powiedział, że nie zamierza zmieniać stylu gry Bayernu, a jedynie samemu się do niego dopasować. Na te słowa chciałoby się wykrzyknąć "Amen!" i przyznaję, że słysząc je odetchnęłam z ulgą.
Ale od konferencji prasowej już trochę czasu minęło i zdążyły się odbyć pierwsze
Treningi. Co prawda widząc Guardiolę pierwszy raz w dresie Bayenu, miałam minę jak pan Ribery tutaj:
Ale potem było już lepiej. Nadal nie jestem w stanie stwierdzić, że jestem przekonana do nowego trenera, ale Philipp Lahm to raczej nie podziela moich problemów.
Co ja mówię nie podziela..on jest wręcz w Pepie zakochany. I oto tutaj są dowody:
Oprócz tego pan Lahm zdążył już nas poinformować, że jego skromnym zdaniem niemiecki Pepa jest imponujący. Ekhem.
Cóż, oprócz zakochanych oczu Philippa Pep miał już do czynienia z gadatliwością Thomasa Müllera..
..i trzeba przyznać, że bardzo dobrze sobie z nią poradził.
Tutaj parę ujęć z pierwszego treningu...
Nie mam pojęcia, jak nazywa się ta metoda treningowa, ale mi się kojarzy z Tofikiem by Ani Mru Mru.
Ach, a tutaj mamy Manuela Neuera i jego kształty.
Za to w trakcie drugiego treningu przestało być już tak przyjemnie, bo odbyły się testy na wytrzymałość, została obliczona maksymalna wydolność serca u każdego z piłkarzy itd. A żeby to wszystko móc zbadać, zaaplikowano drużynie 45 minutowy program biegania, z powolnym zwiększaniem intensywności. Do przeprowadzania badań zaangażował się Monachijski Uniwersytet Techniczny.
45 minut biegania bez piłki. Brzmi jak koszmar, tym bardziej dla Lahma, który nie cierpi biegać. Bywa, Philipp.
Odchodząc od treningów. W muzeum Bayernu została odsłonięta najnowsza część wystawy - tak, ta z trypletem. A mówiąc '' została odsłonięta" mam na myśli "Philipp Lahm w niezbyt powalającej urodą koszuli ją odsłonił."
Tak, to jest garnitur Juppa Heynckesa. Tak, trochę creepy. Tak, nawet sam garnitur jest wyższy od Lahma.
A oprócz Pepa Guardioli na pierwszy plan w Bayernie wysunął się Franck Ribéry, po części za sprawą tego pierwszego pana.
Chodzi plotka, że Guardiola zapytał Francka, czy ten mógłby grać jako typowa dziesiątka, a nie na skrzydle. Moim zdaniem mogłoby to ciekawie wyglądać - cóż, zobaczymy, czy do tego dojdzie.
Ponadto Ribéry podpisał nowy kontrakt, do 2017 i powiedział, że w Bayernie czuje się jak w domu. *fanfary, radość, strugi niemieckiego piwa*
Monachijczycy sprawili sobie nowy autobus.
Jak wiemy, do tej pory jeździli czarnym. Fajniejszym. Ładniejszym. Nie można było dopisać na tamtym tego "Der Triple- Sieger Unterwegs" i zostawić wszystkiego jak było?
Ok, ale nie jest źle, nie ma się co czepiać..w końcu to tylko autobus. :D
Mario Götze otrzymał numer 19.
A jego koszulka kosztuje jedyne 94 euro. Ekhem..
Poza tym stało się to:
Czy tylko mi Javi Martinez nijak nie pasuje do tego filmiku?
I te głosy są jakoś dziko podłożone..i w ogóle cały ten filmik..eeee..
I tym dziwnym akcentem kończy się dzisiejszy przegląd bayernowych wiadomości.
Ja powracam do prób polubienia Pepa Guardioli - i wykazuję progres, bo już nie powiem, że pałam do niego antypatią.
Wszystkich innych nie zajętych tymże problemem z nowym trenerem, odsyłam do popatrzenia poraz drugi na zakochaną minę Lahma kiedy w pobliżu jest Guardiola. Ja nadal kręcę głową z niedowierzaniem.



























