czwartek, 6 czerwca 2013

Ciao Capitano!

Wczoraj odbył się cudowny mecz, chociaż organizowany ze smutnej okazji - a mianowicie mecz pożegnalny Michaela Ballacka. Może i faktycznie trochę po czasie, w końcu przejście na emeryturę ogłosił na jesieni 2012 roku, ale to prawdopodobnie był jedyny termin odpowiadający wszystkim.

Mecz miał bardzo ciekawą formułę. Zostały uformowane dwie drużyny, "Michael Ballack & przyjaciele" przeciwko "Reszcie świata". Jednak na całym boisku był tylko jeden kapitan - oczywiście, Micha - który w dodatku jedną połowę rozegrał w barwach jednej, a drugą w kolorach drugiej drużyny.
Oczywiście, byłam podekscytowana samą wizją tego meczu - gwiazdy piłki nożnej, niektóre już na emeryturze, parę innych osób, m.in. Michael Schumacher.
Zaczęło się od tego, że wszystkie gwiazdy stały w tunelu i po kolei wychodziły na boisko. Jakie było moje szczęście, kiedy zobaczyłam, że Philipp Lahm jest w drużynie prowadzonej przez Mourinho..Michael Ballack spełnia moje marzenia. :D


Ale to nie był mój jedyny powód do zachwytu, bo w tunelu znalazły się jeszcze takie ikony jak Didier Drogba, Andriy Shevchenko, Miroslav Klose..czy taki Michael Essien, Ricardo Carvalho, Per Mertesacker, Roman Weidenfeller albo André Schürrle (o którym jeszcze wspomnę).
Jak już wszystkich zaprezentowano, nadszedł czas na grupowe zdjęcie:


Cudo. Swoją drogą, mam nowy OTP i nazywa się Droglahm. No patrzcie na te piękne twarze *.*
Jeszcze pamiętam z meczu, jak Didier podawał (niezbyt dobrze) do Lahma,a ten próbował strzelić gola główką...przysięgam, jeżeli istnieje jakaś zasada pt. "nie śmiej się ze swojego ulubionego piłkarza" to ją bardzo mocno naruszyłam, myślałam, że umrę ze śmiechu z tej jego próby... Lahmy <3

Co do samego meczu, był naprawdę bardzo dobry. Było widać, że to towarzyski, ale tempo było dość szybkie, nie brakowało sytuacji i przysięgam, że Real Madryt parę razy zagrał gorzej w tym sezonie w meczach o punkty.
Byłam też pod wrażeniem formy Schumachera, jak na 44 latka który nie był profesjonalnym piłkarzem trzymał się bardzo dobrze! Ponadto, zapadło mi w pamięć jego jedne, przepiękne (nie przesadzam!) podanie. Brawa za występ się należą :)
Ale, zapominam o głównej postaci w tym meczu. Więc - pan Ballack zaliczył całkiem ładnego hattricka (chociaż ja gola meczu przyznałabym bez dwóch zdań drugiemu trafieniu Didiera Drogby) i przy okazji rozwiał plotki krążące w niemieckiej prasie od 2010 roku.


A mówiło się, że od czasu Mundialu panowie za sobą niezbyt przepadają.. Była ta afera z przekazaniem opaski kapitańskiej Lahmowi kiedy Ballack złapał kontuzję,doszukiwano się nawet spisku Philippa i Jogiego..Ale nie wracajmy do tego, jak widać nie ma tu żadnej antypatii, zresztą gdyby była to Lahm prawdopodobnie w ogóle nie zostałby na mecz zaproszony.


W każdym razie, mecz skończył się wynikiem 4:3 dla reszty świata. Oto i gole:

A teraz, powracając do tematu André Schürrle. Więc, po wczorajszym meczu ośmielę się stwierdzić, że jego transfer do Chelsea jest pewny.
Powodów, aby tak sądzić, mam parę, ale zacznijmy od tego pięknego zdjęcia:


Prawdopodobnie po tylu latach życia ze sobą i z miłością do Mou powinnam się spodziewać, że na zdjęcie uroczego 50 letniego faceta moja reakcja może wyglądać tak: "A puci puci puci, Mou", ale nadal zadziwia mnie moja skrajna infantylność i głupota  moja osoba.
Przechodząc do wspomnianych wyżej powodów.

Pierwszy jest taki, że kiedy dziennikarz w przerwie meczu spytał się Mou, czy zakupi Andre, ten odpowiedział "Zobaczymy". Co równie dobrze można uznać za tak.

Drugi przedstawia się tak: Andre, zapytany, czy rozmawiał z Mourinho (w którego drużynie grał) odpowiedział: "Oczywiście, że tak. W końcu jest moim trenerem". A kończąc tę kwestię, uśmiechnął się uroczo od ucha do ucha i całkowicie roztopił moje serce.

Trzeci dowód można zobaczyć, a jest to bardzo niebieskie zdjęcie.

Mi dowodów wystarczy i już czekam na pana Schürrle wysiadającego z samolotu na Heathrow, jadącego na Stamford Bridge i ubierającego niebieską koszulkę.

Uh, chyba skupiłam się nie na tym co trzeba, w końcu Ballack zakończył karierę!
Łez i wzruszeń nie zabrakło, ale jedno dziecko Michaela cały czas odtrącało ojcowskie czułości, no i Micha starał się nie płakać, więc zabrakło trochę patosu. :D
Tutaj mamy "lap of honour" pana Ballacka:


I jeszcze parę zdjęć z meczu:


I tylko żałuję, że mnie tam nie było, w końcu do Berlina mam bliżej niż do jakiegokolwiek dużego polskiego miasta, a bilety przecież nie kosztowały fortunę. Głupia ja, jak zwykle! Przegapić coś tak wspaniałego, dawno nie ubawiłam się tak dobrze oglądając mecz.

PS. Mój ostatni brak notek, zwłaszcza tej o przejściu Mou do Chelsea, jest absolutnie niczym nieusprawiedliwiony. Jestem sobą zawiedziona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz