Mogłabym tu jeszcze ponarzekać, że biografię Kloppa wydano u nas w tempie więcej niż szybkim, a na książkę, która wywołała wielkie poruszenie w świecie niemieckiej piłki i którą zgodnie okrzyknięto kontrowersyjną, trzeba było czekać ponad dwa lata, ale jestem w tak dobrym humorze po lekturze, że marudzić nie będę.
Fanom piłki nożnej nie trzeba tłumaczyć, co się czuje kibicując swojemu klubowi i każdy z nich jest w stanie zrozumieć uczucia, jakie się ma względem swojego ulubionego piłkarza. W gruncie rzeczy nie da się tego wytłumaczyć osobom obojętnym na futbol; to jest uczucie, którego trzeba doświadczyć. Philipp Lahm jest moim ulubionym piłkarzem i to powinno tłumaczyć wszelkie odczucia targające mną podczas lektury jego autobiografii.
Zabawne..zdarza mi się to rzadko, ale nie wiem od czego zacząć..jednak mam tyle przemyśleń i odczuć wobec tej książki, że aż się sama gubię.
Zacznę więc może od tego, że biografia jest wspaniała. Ja jej nie przeczytałam, ja ją wchłonęłam; kupiłam ją dzisiaj po południu, a wieczorem piszę recenzję.
Styl Philippa jest błyskotliwy i inteligentny, ale nie oszukujmy się, po nim nie można było się spodziewać niczego innego. Tę autobiografię czyta się lekko i bardzo przyjemnie; cała książka daje wrażenie ciągłej opowieści, rozdziały nie są sztywne i nie dotyczą tylko jednego tematu, chociaż zachowują pewien porządek. Można by to nazwać zorganizowanym ciągiem myśli. I mimo często poważnych przemyśleń, biografia nie traci na humorze - Lahm momentami bywa bardzo zabawny, żartuje nawet ze swojego wzrostu.
Chyba największym walorem opowieści Philippa jest jej szczerość; na każdej stronie widzimy Lahma takim, jakim jest - profesjonalnym, a także inteligentnym, elokwentnym i zabawnym człowiekiem.
I to właśnie ta szczerość jest również powodem, dla którego książka ta odbierana jest jako kontrowersyjna. Faktycznie, Lahm nie uznaje tematów tabu i neguje wiele tak zwanych prawd krążących po futbolowym światku.
Najprostszym przykładem może tu być stwierdzenie, że tak naprawdę nie wszystkie mecze są tak samo ważne i w nie wszystkie wkłada się sto procent swoich umiejętności. Niby banał, wszyscy to wiemy, jednak większość piłkarzy jak i trenerów na konferencjach prasowych czy w wywiadach hołduje zasadzie 'powiedz, że każdy mecz jest ważny'.
Philipp również nie ukrywa co się działo za kulisami reprezentacji Niemiec od czasu, kiedy do niej wszedł - i to te rozdziały wywołały największą burzę w Niemczech. Jednak niektóre plotki, które słyszałam o tej książce okazały się nieprawdziwe - mianowicie nie znalazłam tam ani jednego złego słowa na Joachima Löwa. Za to krytyki Jürgena Klinsmanna jest dość dużo - "U niego trenowaliśmy tylko fitness. Taktyka pojawiała się sporadycznie" - i jak widać, jest ona dość mocna.
Jednak nie chcę się tu skupiać na kontrowersjach związanych z tą książką, bo zanim została ona wydana, często była cytowana i omówiona przez komentatorów czy dziennikarzy sportowych, więc opinię Philippa na dane kwestie znałam już dużo wcześniej.
Dla mnie najważniejszą rzeczą w tej biografii były słowa Philippa o pasji, o jego celach, opisy pojedynczych meczy..może ciężko to zrozumieć osobie niezwiązanej emocjonalnie ani z Bayernem, ani z reprezentacją Niemiec, jednak dla mnie czytanie opisu danego meczu - "o tak, to pamiętam" - czy całej imprezy - kto jeszcze nie wspomina ery Sommermärchen, kto nie pamięta bólu przegranego finału Euro 2008, czy Mundialu 2010 z wuwuzelami i podwójnie przeklętymi Hiszpanami? - było najlepsze. To są te wspomnienia które dają ci poczucie przynależności do drużny, do reszty kibiców.
Wielki uśmiech na mojej twarzy wywołało również czytanie o tym, jak bardzo Lahm chce wygrać z Bayernem - i tylko z Bayernem - Ligę Mistrzów...bo spełnione marzenia to chyba najpiękniejsza rzecz na świecie.
Poza tym także małe szczegóły sprawiały, że ta wciągająca opowieść stawała się dla mnie jeszcze lepsza - chociażby stwierdzenie, że Santiago Bernabeu to najpiękniejszy stadion na świecie (oczywiście po Allianz Arenie) i ma się ciarki wchodząc na jego murawę; ciągłe nazywanie Bastiana 'Basti'; czy chociaż zdania takie jak te:
"Nie czekamy na ruch przeciwnika, nie atakujemy po swojemu (...) wpadamy wprost w pułapkę, mordujemy się, rwiemy grę, nie słuchamy śmiechu Mourinho, gdy krok po kroku rzucamy się w ofensywę"
- o finale LM w 2010; wyobraziłam sobie jak Mou zaśmiewa się złowieszczym śmiechem podczas gdy Bayern wpada w jego pułapkę taktyczną, naprawdę ciekawy obrazek. :D
"Moim trenerem w U19 jest Roman Grill (...) a jego dialekt bawarski jest tak nieskazitelny, że pewnego dnia zaliczony zostanie do dziedzictwa kultury UNESCO"
- mówiłam, że książka nie jest pozbawiona humoru?
Ale wracając do pasji - to ona wg. Lahma jest strategiczną częścią futbolu, bez niej drużyna nie może nic osiągnąć,a nawet utalentowany młody piłkarz bez tejże pasji nie zostanie profesjonalistą. Oprócz tego Philipp daje wiele wskazówek do tego, jaki powinien być piłkarz i wyjaśnia bez koloryzowania, jaki jest świat futbolu, m.in. niszczy mit o 24 przyjaciołach, a wspomina o nieustającej rywalizacji.
"Drobną różnicę.." poleciłabym wszystkim zainteresowanym piłką nożną. Nawet jeśli nie ma się dokładnej wiedzy o Gwieździe Południa czy reprezentacji Niemiec, to i tak można wyczytać wiele interesujących rzeczy dotyczących futbolowego świata; chociaż dla mnie wystarczającym powodem byłaby chęć podziwiania profesjonalizmu i pasji Lahma, które są wręcz inspirujące.
"Mówi się, że piłkarz na boisku nie jest w stanie odbierać tego, co się dzieje wokół. U mnie jest odwrotnie. Widzę, jak jasne światło pada na murawę z masztów oświetleniowych. Słyszę krzyki i gwizdy pojedynczych osób. Moja dusza jest tak czysta, że postrzegam wszystko o wiele intensywniej niż zwykli kibice na trybunie. Każdy śpiew, każdy okrzyk, każdy gwizd jest teraz mój."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz