czwartek, 8 sierpnia 2013

Real Madryt - Chelsea aka nienawiść, wojna i reszta rzeczy NIEtowarzyskich.

Przygotowania do sezonu - turniej meczów towarzyskich..finał: Real - Chelsea, rozdmuchany przez prasę tak, jakby chodziło o finał Ligi Mistrzów - czyli dramatu zabraknąć nie mogło, a ja głupia miałam nadzieję.
Jestem naiwna, i to nawet bardzo. Jak mogłam liczyć na to, że po odejściu Mourinho z Realu niektórzy madridistas przestaną go nienawidzić, a przynajmniej zaprzestaną okazywania tego?
Szczerze mówiąc, prasa nie musiała tego zbytnio tego rozdmuchiwać, kibice zrobili to sami - oczywiście kibice Realu, wątpię żeby jakikolwiek supporter Chelsea podszedł do tego tak, jak zrobili to niektórzy (ciągle powtarzam to niektórzy, a może powinnam pisać większość?) madridiści.
Cóż, ja nie wiedziałam, że w meczach towarzyskich - nie, w ogóle w całej piłce nożnej - chodzi o zemstę i upokorzenie kogoś. Najwyraźniej jeszcze mało wiem.
(Osobną kwestią jest oczywiście to, że fani Realu nie mają za co się mścić na Mourinho. Chyba że za to, iż podejmował trenerskie decyzje - co było jego pracą - albo za to, że jest sobą, szczerym aż do bólu. Chyba właśnie dlatego Mou rozpoczął swoją pracę w Realu słowami 'Jestem José Mourinho i nie zmieniam się. Przychodzę z moimi wadami i zaletami.' Najwyraźniej niektórzy większość tego nie zrozumiała.)
Więc, zaczęło się tak:


Taaaaaak. Czy ja mogę pozostawić to bez komentarza?

Potem niestety doszedł ten niefortunny wywiad José dla ESPN w którym powiedział, że w wieku trzydziestu lat trenował 'prawdziwego' Ronaldo, co natychmiast odebrano jako obrażanie Cristiano i co jest tak głupie, że aż mi się chce płakać. Oczywiście, samo słowo było nietrafne, mógł powiedzieć brazylijskiego albo nawet starego, grubego, z dziurą między zębami, nieważne, powiedział jak powiedział.
Ale. Po pierwsze, to nie on wymyślił to określenie. Ile razy słyszałam komentatora mówiącego o prawdziwym Ronaldo? Nawet moja mama parę razy go tak określiła, mimo, że jest fanką CR7.
Po drugie. Nawet jeżeli Mourinho uważa, iż brazylijski Ronaldo był lepszym piłkarzem niż Cristiano jest, to ma do tego pełne prawo. W końcu umiejętności nie można było mu odmówić.
Po trzecie. Czy naprawdę jeden z największych obrońców Cristiano w ciągu ostatnich lat, człowiek, który powiedział, że CR7 jet najlepszym zawodnikiem we wszechświecie, naprawdę nagle zacząłby zaprzeczać samemu sobie? Nagle przestałoby się dla niego liczyć, że włożył trzy lata pracy w to, żeby Ronaldo stał się jeszcze lepszy?
Po czwarte, to idiotyczne, że facet mówiący nie w swoim pierwszym języku, musi uważać, żeby każde jego słowo było odpowiednie i idealnie pasujące, aby nikogo nie urazić. Zresztą, wszyscy wiemy, że to nie jest styl bycia Mourinho - Nikogo nie urazić? Phi - on jest wręcz agresywnie szczery, poza tym lubi prowokować. Jednak to nie była jedna z jego wypowiedzi deprymujących przeciwnika przed spotkaniem, bo mecz był przecież o pietruszkę - po prostu użył nieodpowiedniego słowa, tyle. I to należało tak rozdmuchać?
 [EDIT, nowe wiadomości] Po piąte i najważniejsze, w słowach Mou:
This whole thing about my recent comments has been pushed up by the Spanish media. I have said “the real Ronaldo”, because he was the first. If you ask me who is the real Müller, whether Gerd Müller or Thomas Müller, I’d say the first one. For me he is the first, because he is the elder, simple as that. 
I have celebrated many goals with Cristiano back in Madrid. I will keep them in my memory and I hope for him to score many in the future too. I have no problem with saying that I hope that Madrid will win La Liga this season and that he will be the one cheering many goals in the league to help Madrid bring home the championship. Ronaldo has already scored goals all his life. So it’s no big news that he has done so today.
I wish Madrid all the best.

Za to o tych wypowiedziach:

Głośno nie mówił nikt. Po co wspominać, że Mourinho nazywa Real i zawodników fantastycznymi i specjalnymi, a granie przeciwko nim najlepszym, co się mogło zdarzyć, skoro można skupić się na tym, że brazylijskiego Ronaldo nazwał prawdziwym?

W tej całej sytuacji najbardziej bawiło mnie święte oburzenie kibiców Realu - no bo jak on może się źle wypowiadać o swoim byłym klubie? Dupek!
Cóż, traktuj innych dobrze, a sam zostaniesz dobrze potraktowany.
O swoich wcześniejszych klubach Mou nigdy nie wypowiadał się źle - ale one robiły to samo.
A Mourinho nie powiedział jeszcze nic, co mogłoby mu zrekompensować te pół roku w Realu w trakcie którego nieustannie był obrażany i obwiniany za wszystko. I wydaje mi się, że akurat on nie chce się na nikim odgrywać, tylko ruszyć dalej, zostawić za sobą Real i zacząć wygrywać z Chelsea. To pewni madridistas nie mogą się jeszcze otrząsnąć z poprzedniego sezonu.

Cóż, nadszedł czas meczu. Zwykle moje równanie jest proste: Real > Chelsea = Bayern. Ale na ten wczorajszy patrzyłam naprawdę obojętnie, chciałam tylko, żeby nie było dramatów i żeby Cristiano nie strzelił gola. Wiem, to głupie, ale wiedziałam, co stanie się później, jeśli Cris wpisze się na listę strzelców - Cristiano pokazuje Mourinho, kto jest prawdziwym Ronaldo; Mourinho upokorzony itd.
Samo spotkanie w pierwszej połowie wyglądało jak finał Ligi Mistrzów - nie będę się o nim rozpisywać - była 4 nad ranem i niektóre szczegóły mogły mi umknąć. Skończyło się na 3:1 dla Realu, dwóch golach Cristiano, których celebracja wg. prasy miała być skierowana do Mourinho.
Madridistas dobrze się bawili w trakcie skandując 'Iker, Iker' albo machając transparentami w tym stylu..


 Cris po meczu stwierdził, że nie obchodzą go inni ludzie (tj. Mou) i jako, że było po piątej, miałam dość i wyłączyłam stream.
Niestety zdążyłam jeszcze sprawdzić tumblra - i to był prawdopodobnie moment, w którym moja cierpliwość się skończyła.







Cóż, w trakcie sezonu miałam wiele cierpliwości i ignorowałam takie posty - ale teraz przestałam obserwować większość blogów związanych z Realem Madryt.
Ale mam już tego dość i teraz czekam tylko na rozpoczęcie sezonu, żeby znowu poczuć, jak to jest wspierać Real w meczu o punkty - bo jak na razie jestem zmęczona byciem kibicem tego klubu, jego kibicami i w ogóle wszystkim.
Jestem naiwna i od zawsze wierzę w futbol bez nienawiści - staram się nikogo ani niczego nie nienawidzić. Staram się zawsze szanować przeciwnika i kibiców innych drużyn.
I przez to nie mogę znieść, jak kibice Realu nie szanują Mourinho, któremu w dodatku wiele zawdzięczają - on jest odpowiedzialny za to, jak wygląda teraz ta drużyna - on sprowadził Ozila, Di Marię, Khedirę, Modrica itd. Gdyby nie on, Real nie wygrałby tego Guiness Cup, bo to Mou jest odpowiedzialny za zorganizowanie tegorocznego presezonowego touru Realu.

Cóż, to był przykład na to, jak nie powinien wyglądać mecz towarzyski.
Chyba gdzieś zgubiłam puentę tego wpisu.
Może jest taka, że nienawidzę dramatów i kocham José Mourinho.

4 komentarze:

  1. Dla mnie te przytyki pod adresem Mou przez niektórych kibiców Realu były po prostu żałosne i dla mnie jest to istna dziecinada.
    Po pierwsze nie mieli żadnego powodu aby tak idiotycznie się zachowywać, bo z tego co zauważyłam Mou nic złego pod adresem Królewskich nie powiedział. A jeśli ktoś na prawdę uważa że słowa o 'prawdziwym Ronaldo' były atakiem i szpilką dla Cristiano to gratuluje zaślepienia hiszpańską prasą, która (czemu mnie to nie dziwi) zrobiła z tego aferę. Zresztą sam Cris wolał nic nie komentować bo doskonale wiedział że zaraz jego słowa zostaną tak zinterpretowane aby wyszło iż kontratakuje byłego trenera. Zresztą on nawet nie może się cieszyć z bramki bo machinalnie pojawiają się informacje że atakuje Mou.
    Po drugie, zwróciłam uwagę że zamiast się cieszyć ze zwycięstwa swojej drużyny to niektórzy bardziej skupili się na tym : 'co teraz Mou myśli', 'ciekawe co powie na konferencji', 'pewnie żałuje że odszedł' itd. itp. Może ja się nie znam, ale traktowałam ten 'towarzyski finał' jako ważny sprawdzian, a nie jako udowodnienie czegokolwiek Mou O.o Tym bardziej że to właśnie on miał swój duży wkład przy tworzeniu tej drużyny która odniosła zwycięstwo pokonując go w sportowej walce. Więc zasługuje na szacunek. Uwielbiać go nikt nie musi, ale szanować wypada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się zgadzam :)
      Zamiast skupić się na grze swojej drużyny i postępach, jakie robi, większość czekała tylko, aż pokażą minę/ reakcję Mourinho..

      Usuń
  2. Część kibiców Realu moim zdaniem po prostu została "wychowana" przez hiszpańskie (i nie tylko) brukowce do takiego, a nie innego zachowania i jakiś procent z grona madridismo po prostu stało się żywymi wyroczniami. Ja osobiście uważam Mou za najlepszego trenera, który ma zaszczyt zasilać ludzką rasę i choć czasem nie podoba mi się to, co mówi to staram się nie zwracać na to uwagi - w końcu Mou to trener a nie poeta i swój charakter najlepiej odzwierciedla poprzez prowadzenie zespołów. To, że duży procent sympatyków RM to hipokryci wiem, od kiedy sama wspieram ten zespół i myślę, że prędko się to nie zmieni (jeśli w ogóle). Pozostaje mi(nam) jakoś to przetrawić i spróbować ignorować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, trzeba to przetrawić..ja tylko nam nadzieję, że jak w końcu zacznie się liga, to prasa znajdzie sobie wystarczająco dużo tematów do artykułów i dadzą spokój Mourinho i fanom też pozwolą zapomnieć.

      Usuń